w mieście zwanym przeze mnie kiedyś
Kosmogradem
spędziłem dekadę życia
wtajemniczeni wiedzą że był pewien blog o Nikicie
...
z pewnych powodów (które zatrzymam dla samego siebie bo nie chcę fleszy paparazzi i nagłówków tabloidów)
była to dekada stracona
...
od nieco ponad trzech lat żyję mieszkam pracuję
w Mieście Wielkiej Rzeki
w wyniku pewnych wydarzeń jesienią 2011 roku
nastąpiła transformacja
moja poprzedniość spaliła się
...
od momentu którego punktu początkowego nie znam
określam siebie samego
jako mentalnie odmłodzonego
tak jakbym kolejnej dekady nie chciał stracić
i wykorzystać najlepiej jak się da
bo może emerytury nie dożyję
umrę nagle bądź na nowotwór
boję się nie boję
wierzę wątpię też
niedziela, 18 sierpnia 2013
czwartek, 15 sierpnia 2013
niedziela, 7 kwietnia 2013
niedziela, 31 marca 2013
sobota, 30 marca 2013
pozwól że użyję pewnych słów ponieważ i one podlegają recyklingowi
nie wiem czy jeszcze tu jesteś ale bałeś się śmierci i nie chciałeś nigdy o niej ze mną rozmawiać
przepraszam że potwornie brzmiałem kiedy o niej mówiłem
adekwatne byłoby milczenie o niej
użyłeś słowa podmuch
podmuch wiatru
dodałeś do tego obraz pustyni
przestrzeni z zatrzymanym strumieniem powietrza w celu wyczekiwania na coś
aż pewien podmuch
ustanie
nie drgnie
nie wiem czy jeszcze tu jesteś ale bałeś się śmierci i nie chciałeś nigdy o niej ze mną rozmawiać
przepraszam że potwornie brzmiałem kiedy o niej mówiłem
adekwatne byłoby milczenie o niej
użyłeś słowa podmuch
podmuch wiatru
dodałeś do tego obraz pustyni
przestrzeni z zatrzymanym strumieniem powietrza w celu wyczekiwania na coś
aż pewien podmuch
ustanie
nie drgnie
to niesamowite że od początku byłeś nęcącą abstrakcją
ciałem i duszą gdzieś tkwiłeś
i podmuchem stawałeś się niejednokrotnie po moim przebudzeniu się
rankami wiosennymi
kiedy przez uchylone okno wpadało światło z powietrzem
byłeś i nie byłeś
to potworne że niespełna tydzień temu realnym się stałeś
wsiadłeś na przystanku Kijowska na Pradze w autobus linii 169 by wysiąść
na przystanku końcowym Dworzec Wschodni tak jak ja
wiedziałem że to byłeś Ty
przyjechałeś na dworzec żeby kogoś odebrać
kiedy zapatrzyłeś się w tablicę przyjazdów i odjazdów
minąłem Cię
nie odezwałem się ani słowem
nie wypowiedziałem Twojego imienia
bo to by nic nie zmieniło
nie mogę przecież myśleć o sobie
gdyż zacząłem z Ciebie się leczyć
jutro na pewno musi być lepiej
jeszcze będzie przepięknie
jeszcze będzie przepięknie
Marzył o natychmiastowym zaśnięciu po niesamowicie wyczerpujących psychicznie kilku dniach trwających tak długo jak wieczność. Podbiegł do zimnego murem pokoju, zasysanym przez szept cegły. Na niskim, kwadratowym stole rozłożono pustą szachownicę, a na niej kartka papieru, gdzie napisano: W kłamstwach, które nie były kłamstwami, bo nie wiedziałeś, że nie były one kłamstwami, zawierały się przyszłe wydarzenia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)